Postanowienia noworoczne (i jak je dotrzymać?)

Cześć wszystkim w 2018! Mam nadzieję, że Sylwester był udany i radosny, a święta minęły spokojnie i rodzinnie. W tym roku czeka mnie dużo zmian w życiu więc postanowienia noworoczne to część zestawu. W zeszłym roku udało mi się dotrzymać moje pomysły więc pomyślałam, że napiszę na otwarcie coś w tym temacie. Postanowienia noworoczne… myślę, że większość z nas co poniedziałek, „od jutra”, i przede wszystkim co roku postanawia, że zacznie coś robić nowego, że rzuci jakiś zły nawyk, że będzie chodzić więcej na siłownie albo zrzuci zbędne kilogramy. Jak to wychodzi w praktyce – przekonał się raczej każdy chociaż raz. Często zapominamy, nie mamy czasu, musimy dojeść to, co zostało w lodówce, nie potrafimy sobie czegoś odmówić. Trzymamy się wszystkich postanowień restrykcyjnie przez tydzień, by nagle przyszedł moment zwątpienia, i cofnięcia się do stanu przed (lub często dużo gorszego), bo psychicznie zabrakło nam wszystkiego na raz.
Sama zmagałam się też przez wiele lat z takimi postanowieniami. Jedyne, które mi realnie wyszły były dwa. Oba w tym roku. Weganizm i schudnięcie. W tym roku chcę też aktywnie wyprzedawać moją szafę o czym piszę tutaj, by stać się minimalistką. Choć za mięsem nigdy nie przepadałam (uważam, że od nabiału byłam realnie uzależniona), to dopiero w tym roku postanowiłam zupełnie je rzucić. Dodatkowo schudłam też ponad 10 kilogramów.
Jest wiele sposobów i pomysłów jak można podejść do postanowień. Wszystko zależy od danego założenia, typu człowieka, wieku, zawodu… Wiele jest zmiennych.

 

Dlaczego konkretnie, konsekwentnie i „od teraz już na zawsze” zazwyczaj nie działa?

Zaczynasz od jutra i już. Wiesz, że dasz radę, wiesz, że nic nie stanie na Twojej przeszkodzie, jesteś nieugięty. Raczej jest to dla tej garstki ludzi, którzy mają bardziej realne i niewiele zmieniające w ich życiu postanowienia. Może 5 kilogramów w dół, nie zmieniać nic o 180 stopni w swoim życiu, ograniczyć zły nawyk, ale nie pozbywać się go całkowicie. Zazwyczaj jednak chodzi o nagłą i dużą zmianę w naszym życiu. Choć wiem, że są ludzie, którzy potrafią z dnia na dzień rzucić wszystko i zacząć od nowa, to większość osób ma już swoje środowiska, znajomych i wspólne nawyki. Ciężko powiedzieć znajomym z uczelni czy koleżance w pracy, że koniec z przerwami na papierosa, lunchem w knajpce lub odmówić drinka we *wstaw okazję*.
Jeżeli zrezygnujesz z czegoś „raz a dobrze” może się nie udać. I choć moi rodzice są żywym przykładem, że się da (rzucając palenie z dnia na dzień po wielu latach palenia) to sama nie potrafię wszystko zostawić na zawołanie. Poczujesz odstawienie i psychiczny ciężar (w szczególności, jak było to uzależnienie). W konsekwencji może to doprowadzić do nawrotu i często dużo gorszego popadnięcia w dane zachowanie. Najprościej przyrównać to do efektu jojo.

 

Czyli co zrobić, gdy nie potrafimy dotrzymać postanowień?

* wprowadź jeden dzień (lub kilka) w tygodniu według swoich postanowień. Stopniowo staraj się, by tych dni było coraz więcej. Uwaga! Nie „nagradzaj” się w pozostałe dni nadrabiając złymi nawykami, przecież oszukujesz tylko siebie
* rób tematyczne tygodnie lub miesiące. Tydzień mówienia przepraszam i dziękuję, tydzień bez palenia, miesiąc bez cukru, miesiąc bez kupowania jedzenia na wynos.
* nagradzaj się. Osobiście odradzałabym nagradzanie się jedzeniem („nie jesteś psem, nie nagradzaj się jedzeniem”) ale jeśli komuś jedzenie sprawia radość – śmiało! Odkładaj pieniądze na ubranie, sprzęt, książki, randki, weekend w innym mieście – zależnie od tego, co preferujesz i jak istotny dla Ciebie jest to krok. Najlepiej nagradzać kolejne odstępy czasowe.
* odkładaj pieniądze do skarbonki. Pieniądze z tej kawy, której nie kupiłeś, papierosów, które nie wypaliłeś – niech wszystko ląduje w puszce (najlepiej w monetach). Nic nie przemawia do rozumu jak wizualizacja naszych uzależnień. I choć znam żart o niepaleniu i porsche, to nie mówię tu o takich sumach. Jedna paczka tygodniowo mniej to jeden kebab więcej, ha!
* „21 dni wystarczy, żeby uformować nawyk”. Nie zawsze, ale lubię tak o tym myśleć. Wszystko zależy od tego, jaki nawyk chcemy sobie wyrobić. Zdrowsze jedzenie ma prawo się udać, bo robimy to codziennie. Za to regularne pranie, siłownia raz na kilka dni lub rzucenie alkoholu może potrwać dłużej. Dla mnie zrezygnowanie z nabiału trwało długo (nie jadłam go, ale psychicznie mnie ciągnęło) i momentami trwa nadal, choć nawet nie jestem pewna czy pamiętam smak sera.

Julia Mądraszewska

Julia Mądraszewska

Założycielka at OszczędnaStudentka
Jestem twórcą jednego bloga, weganką, praktykującą freeganką, fanką tatuaży i studentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Piszę o oszczędzaniu, codziennym studenckim życiu, o Warszawie i tym, czym akurat się otaczam.
Julia Mądraszewska
Share on FacebookShare on TumblrTweet about this on TwitterShare on RedditPin on PinterestPrint this pageEmail this to someone
  • Flavia Gutowska

    Świetne postanowienia noworoczne!
    http://nouw.com/flaviagutowska

  • Katarzyna Pietron

    21 dni na nawyk to niezbędne minimum. A zmiana nawyku jest jeszcze trudniejsza. Ja od 4 miesięcy staram się wprowadzić 3 nawyki i wychodzi różnie.

    • Znam to (niestety)! Do dziś nie ćwiczę regularnie, a bardzo bym chciała. Trzymanie diety dobrze wychodzi mi po takim okresie jedynie 🙂

  • Podoba mi się pomysł odkładania pieniędzy, których nie wyda się na uzależnienie. 😀

    • Dzięki! Będę za jakiś czas testowo żyć miesiąc, w którym codziennie odłożę tyle pieniędzy, ile średnio wypala człowiek 😉 Zobaczę, czy zaoszczędzę na to porshe

  • Ja mam ogromny problem, by trzymać się postanowień, dlatego przestałam je spisywać 🙂 I chyba na tym wychodzę najlepiej!

    • Poważnie?! Nigdy bym tak nie pomyślała. Żyję dla planów i organizacji 😉 Pod koniec roku robisz sobie jakieś rozliczenie co się zmieniło przez dany rok i widzisz, że rzeczywiście te postanowienia się powiodły?

  • Mnie w tym roku „czeka” wprowadzenie nawyku regularnych ćwiczeń – bardzo ciężko było mi się zebrać, ale kilka dni dostałam niemalże obuchem w głowę od mojego fizjoterapeuty, który zobaczył mój zwichrowany kręgosłup. Nie ma wyjścia, ćwiczyć muszę! Już nawet nie dla postanowień, ale tak zwyczajnie dla zdrowia 🙂

    • Ojeju, to powodzenia! Zdecydowanie zdrowie to większy motywator niż jakieś pragnienia i wymyślone postanowienia.

  • Pingback: Jak wybrać ubrania na sprzedaż? - OszczednaStudentka.pl()